Samodyscyplina czy motywacja do nauki – co ważniejsze?

No właśnie, co jest ważniejsze – samodyscyplina czy motywacja do nauki? Wpadł mi ostatnio w ręce wpis Pani Swojego Czasu dotyczący przewagi tej pierwszej, nad tą drugą (swoją drogą, zachęcam do przeczytania, bo wpis jest… motywujący!). Zaczęłam się zastanawiać, jak to jest z nauką angielskiego, czy jakiekogolwiek innego języka obcego. Czy rzeczywiście jest tak, że niepotrzebnie tracimy czas na szukanie odpowiedniej motywacji do nauki, a potem podtrzymywanie jej, podczas gdy wystarczyłyby dobre nawyki dotyczące nauki? Jeśli jesteście ciekawi, dokąd mnie te rozkminy zaprowadziły, to czytajcie koniecznie dalej!

Po co nam samodyscyplina w nauce języka?

Bez samodyscypliny, a co za tym idzie, regularnej pracy nad swoim angielskim, ciężko o jakiekolwiek postępy w nauce. To właśnie samodyscyplina jest tym, co sprawia, że dzień po dniu siadasz do książki albo do komputera właśnie po to, żeby poczytać po angielsku czy zrobić parę ćwiczeń. Bez względu na to, czy danego dnia czujesz się jakoś specjalnie do tej nauki zmotywowany czy nie! Właśnie w tym tkwi cała magia samodyscypliny! Jej zadaniem jest skłonić Cię do powtarzania pewnych zaplanowanych czynności tak często, aż przerodzą się w utrwalone wielokrotną praktyką nawyki. Czyli do momentu, w którym już nie będziesz się zastanawiać, czy chce Ci się to robić, czy nie, a będziesz to po prostu robić.

Samodyscyplina ułatwia rzeczywiste działanie przybliżające Cię do osiągnięcia założonego celu. Dzięki sile nawyku łatwiej jest oprzeć się pokusie konkurencyjnych zajęć w czasie zaplanowanym na naukę. W miarę upływu czasu, dochodzi w końcu do momentu, w którym masz już jednoznaczne skojarzenie – w czwartek po pracy nie mogę iść na zakupy, bo uczę się angielskiego, więc zakupy zrobię wieczorem. To ułatwia wplecenie czasu na naukę w strukturę dnia czy tygodnia (o planowaniu samodzielnej nauki w domu poczytasz w urodzinowym e-booku!). Dlatego bez samodyscypliny, a właściwie, bez rzeczywistego nawyku siadania do pracy nad angielskim, nie ma mowy o nauce angielskiego.

Po co mi w takim razie motywacja do nauki?

Motywacja nieodłącznie wiąże się z emocjami, które odczuwasz w związku z (potencjalną) realizacją założonego celu. Jeśli jesteś do czegoś zmotywowany, to znaczy, że albo odczuwasz pozytywne emocje związane z samą czynnością czy jej efektem w perspektywie długofalowej, albo przeciwnie, emocje negatywne związane z konsekwencjami niepodjęcia konkretnych działań. W psychologii mówimy tu o motywacji propulsywnej, czyli motywacji do czegoś: chcę mówić po angielsku jak native! oraz o motywacji repulsywnej, czyli od czegoś: nie chcę mówić po angielsku najgorzej ze wszystkich prelegentów na konferencji.

Jeżeli potrafisz określić, jaka jest Twoja motywacja do nauki angielskiego, będzie Ci znacznie łatwiej się za nią zabrać. Nauka języka jest z natury elementem samorozwoju. Dlatego nawet, jeżeli czasem jest wymuszona, na przykład warunkami pracy czy programem studiów, to jednak wiąże się z pewnym ulepszaniem samego siebie. Z tego względu, podchodzenie do niej tylko na zasadzie nawyku, kolejnej czynności do odhaczenia danego dnia, może odebrać dużą część przyjemności potencjalnie z nią związanej. Dlatego jeżeli uważasz, że uczysz się angielskiego tylko po to, żeby zdać przedmiot, to zastanów się, co w takim razie z tego masz? Dlaczego chcesz ten przedmiot zdać? Jaką możesz mieć z tego nagrodę na koniec? Jeżeli sama poprawa umiejętności nie jest dla Ciebie wystarczającą nagrodą, to… czemu nie wyznaczysz sobie innej? 

motywacja do nauki

Co w takim razie ważniejsze, samodyscyplina czy jednak motywacja do nauki?

Samodyscyplina sprawia, że bierzesz się za robotę bez względu na to, jaki masz do niej stosunek emocjonalny. Czyli nawet jeśli nienawidzisz zmywać, to jeśli masz w sobie samodyscyplinę, to bierzesz się za zmywanie każdego wieczora tak, aby nie zostało na rano. I nieważne, czy masz na to ochotę, czy nie, po prostu bierzesz zmywak i do garów. Motywacja z kolei ma w sobie ten komponent emocjonalny związany z nagrodą lub karą, które na nas czekają, jeśli (nie)podejmiemy konkretnych zaplanowanych działań. Dlatego w praktyce, ciężko oprzeć się wrażeniu, że jedno bez drugiego nie istnieje!

W mojej ocenie, ciężko o samodyscyplinę, jeśli nie widzi się sensu w wykonywaniu jakiejś czynności. Rozumiem, że przykład ze zmywaniem naczyń może dowodzić, że chodzi tylko i wyłącznie o samodyscyplinę, bo przecież jaką można mieć motywację do zmywania naczyń co wieczór… Ano ogromną! Motywacją może być to, żeby nie musieć tego robić rano / żeby nie śmierdziało w domu / żeby nie narobić sobie wstydu, jak przyjdą goście / żeby mieć na czym zjeść obiad / żeby mieć ładnie w kuchni…. To są przykłady motywatorów!

Podobnie samodyscyplina w zakresie robienia regularnych powtórek z angielskiego. Rzeczywiście, dobrze by było, gdyby te powtórki (czytanie rozdziału z książki, przerobienie pięciu fiszek, czy jednej strony ćwiczeń z podręcznika) weszły w nawyk. Na przykład, żeby robić je codziennie wieczorem. Super! Ale przecież nie robisz tego po nic! Nie wierzę, że jest ktoś, kto się uczy angielskiego w swoim prywatnym czasie i nie ma do tego ŻADNEJ motywacji! Uczniowie szkolni pewnie powiedzą, że robią to tylko po to, żeby nie dostać opierdzielu od nauczyciela. Ale czy to czasem też nie jest jakaś motywacja do nauki?

Dlatego myślę, że dobrze jest podeprzeć chęć zbudowania nawyku pracy nad swoim angielskim konkretną do tego motywacją. Warto choć raz usiąść na spokojnie, z kartką i długopisem, i zanotować, dlaczego tak naprawdę chcę się tego angielskiego nauczyć. Nie trzeba tego robić codziennie wieczorem. Robić sobie sesyjki motywacyjnej i wizualizować sobie siebie mówiącego po angielsku lepiej niż Colin Firth. Albo gorzej, katować się wizją siebie zbłaźniającego się przy anglojęzycznych gościach w swojej firmie. O, albo na prezentacji po angielsku (swoją drogą, pisałam o tym, jak przygotować się do prezentacji nawet w ostatniej chwili, więc zajrzyjcie do tego archiwalnego wpisu!). Ale dobrze jest wiedzieć, po co w ogóle się za ten angielski zabierasz. Wtedy kolejnym krokiem jest właśnie rozpoczęcie pracy nad swoją… samodyscypliną! Bo oczywistym jest, że sama motywacja do nauki nie wystarczy. Nawet najsilniejsza motywacja MUSI BYĆ poparta solidną pracą.

Podsumowując, w pierwszej kolejności warto przemyśleć, po co Ci w ogóle ta nauka angielskiego. Kiedy już będziesz znać odpowiedź na to pytanie, nie pozostanie Ci nic innego, jak… wziąć się do regularnej, systematycznej roboty!

A Wy? Na co zdajecie się w swojej pracy nad angielskim? Silna motywacja czy jednak silna samodyscyplina? Dajcie znać w komentarzach!

Lubisz? Udostępnij:
RSS
Facebook
Google+
http://englishake.pl/2017/09/25/motywacja-nauki/
Twitter

Zainteresuje Cię także:

Gdzie na Erasmusa, jeśli znasz tylko angielski? Erasmus bez znajomości języka kraju, do którego się wybierasz. Czy to możliwe? Jeeej! Dziś mój pierwszy wpis w ramach akcji „W 80 blogów dookoła świata”, której byłam fanką na długo zanim powstał Eng...
Jakie fanpejdże na Facebooku śledzić, aby ćwiczyć angielski? Część 1: fanpejdże o angielskim... Facebook wbrew pozorom może także być doskonałym źródłem materiałów do nauki angielskiego. I nie mam tu na myśli ćwiczeń czy opracowań przygotowanych specjalnie z myślą o uczących się angielskiego, ty...
Techniki pamięciowe do nauki słówek Techniki pamięciowe wcale nie bazują na pamięci! Obiecywałam, obiecywałam...no i jest! Wpis o technikach pamięciowych w nauce angielskiego! Techniki pamięciowe uwielbiam i stosuję, przede wszystkich ...
5 wskazówek, jak rozpoznać ZŁEGO lektora angielskiego Początek roku szkolno-akademickiego to dla wielu z Was okres poszukiwania kursu czy lektora języka. Jeżeli jesteście właśnie na etapie wybierania opcji nauki dla siebie, to koniecznie sprawdźcie, jak ...
Samodzielna nauka angielskiego w domu, część 2: poziom zaawansowany Jakiś czas temu pisałam Wam o tym, jak powinna się zacząć samodzielna nauka angielskiego w domu od podstaw. Jeśli jednak początki masz już za sobą i Twój angielski jest całkiem niezły, tylko potrzebuj...