Jak nie uczyć się słówek?

jak uczyć się słówek

Jak uczyć się słówek? Wiem na pewno, jak tego NIE robić!

Każdy z nas to przerabiał: uczysz się słówek i uczysz, ale jak przychodzi co do czego, to: a) i tak używasz tylko tych podstawowych, b) i tak je zapominasz, c) nie znasz akurat tego słówka, które Ci potrzebne. Been there, done that. Serio. KAŻDY TAK MA i nic w tym niezwykłego, bardziej by mnie zastanawiało, gdyby ktoś mi powiedział, że jak raz zobaczy fajne słówko, to je pamięta i stosuje. Haha, dobre. Dlaczego tak jest? Co robisz nie tak? Jak uczyć się słówek (i jak tego nie robić), żeby mieć efekty? Przejrzyj poniższą listę najczęstszych błędów popełnianych przy uczeniu się słówek i sprawdź, może udało mi się trafnie zdiagnozować także Twoją przypadłość.

Jak nie uczyć się słówek z angielskiego?

1.Nie z angielskiego na polski, tylko z polskiego na angielski.

Dlaczego ma to znaczenie? Jeśli potrzebujesz nauczyć się angielskiego tylko po to, żeby móc zrozumieć co do Ciebie mówią, piszą czy śpiewają, to w porządku, ucz się w tę stronę. Ale nie dziw się potem, że nie wiesz, jak uczyć się słówek i nie przychodzą Ci odpowiednie słówka do głowy, kiedy ich potrzebujesz. Ucz się słówek z polskiego na angielski. Bo kiedy szukasz słówka w głowie, to w jakim języku go szukasz? W jakim języku do siebie wtedy mówisz? No oczywiście, że po polsku! Więc jeśli wypadło Ci z głowy słówko „parasol”, to młócisz w głowie „parasol, parasol, jak to było?”. I gdybyś uczył się z polskiego na angielski, to miałbyś przerobioną w głowie ścieżkę parasol- umbrella, bo właśnie w ten sposób byś to ćwiczył. Słowo honoru. Potem oczywiście ćwicz w obie strony, bo to też Ci się przyda, ale jak nauczysz się w tę stronę, to potem z angielskiego na polski będzie łatwiej, domyślisz się z kontekstu, skojarzysz. Jeśli zależy Ci na tym, żeby dobrze mówić i używać dobrych, ciekawych słówek, to musisz przede wszystkim ćwiczyć z polskiego na angielski. Zauważ, że wszystkie fiszki, które dla Was robię są przygotowanie właśnie tak, żeby zaczynać od polskiego słówka.

2. Nie zakładaj, że jakiegoś słówka nigdy nie użyjesz. Nie mów: to jest takie wydumane, nie przyda mi się, więc nie będę tego zapisywać.

Haha. To jest moje ulubione. Jak na lekcjach mi tak ktoś mówił, to odpowiadałam: To się zdziwisz, bo następną lekcję od tego zacznę. Ale to nie jest nic niezwykłego, że kiedy znasz angielski tak sobie, to kiedy widzisz w książce słówko, które oznacza okopcony (sooty) to z pewnością stwierdzasz, że zanim zaczniesz używać taaaaakich trudnych słów, to minie sto lat. No jasne, jeśli nie zaczniesz się ich uczyć, to minie nawet i 140 a Ty i tak nie będziesz ich używał. Im więcej znasz słówek, różnorodnych, tym szybciej możesz poruszać więcej tematów, wyłapywać więcej niuansów językowych, rozumieć więcej, opowiadać śmieszniej, ciekawiej… A potem chcesz opowiedzieć coś o okopconym kominie, a jedyne słówko jakie znasz, to black. I masz czarny komin. Jasne, wiadomo, o co chodzi, ale czy to brzmi dobrze?

Nigdy nie wiesz, kiedy akurat to słówko, którego się właśnie nauczyłeś stanie znowu na Twojej drodze. Ale to jest normalne, ja też tak miałam, kiedy sama się uczyłam angielskiego. Na pierwszej lekcji na kursie do Profa w czytance o kulturze Londynu pojawiło się słówko juxtaposition, które oznacza zestawienie. I moja reakcja była dokładnie taka, o matko, na co mi to, to zresztą w ogóle nie brzmi jak angielski, z pewnością to jakieś wymyślne słówko, którego nikt nie używa. I mnie pokarało, bo na egzaminie próbnym był właśnie listening, w którym słówko juxtaposition stanowiło klucz do zrozumienia całego. I super, bo przecież znałam to słówko, tylko… nie zapisałam co oznacza, bo uznałam, że nigdy mi się nie przyda. To historia sprzed 10 lat (o Chryste), ale mam też całkiem nową. Nie dalej niż miesiąc temu natknęłam się na tekst naukowy o jakiejś chronicznej chorobie, której jednym z objawów było flatulence. Nie znałam tego słówka, ale pomyślałam, że to jakieś specjalistyczne słówko, może medyczne, więc pominę. I jakież było moje zdziwienie, kiedy oglądałam głupoty w internetach, nowy odcinek Alpha M. i tam pierwsze słówko to właśnie flatulence! Serio! No to sprawdziłam. Wzdęcie żołądka! No jasne. Mam nauczkę. Dlatego Was też przestrzegam, nigdy przenigdy nie chcę słyszeć argumentu to mi się i tak nie przyda albo ale po co używać trudniejszego słówka, jak można użyć prostszego. Można w ogóle nauczyć się tylko dwóch przymiotników po angielsku – goodbad i styknie, da radę się dogadać… Ale o tym jeszcze będę Wam niedługo pisać.

3. Nie ucz się tylko zapisu danego słówka. Odsłuchaj nagrania, powtórz, przetwórz je dodatkowo w głowie.

Uczenie się nowych słówek tylko poprzez zapisywanie ich w notesiku czy tam na fiszce jest do niczego.  Jak uczyć się słówek, to z sensem i tak, aby się to przydało. Jeśli masz kiedykolwiek użyć tego słówka, to musisz wiedzieć, jak je wymawiać. Od samego początku! Czyli jak tylko poznajesz nowe słówko, od razu sprawdź np. na dictionary.com, wciśnij głośniczek i posłuchaj, jak to poprawnie wymówić. Zwróć uwagę na to, na którą głoskę pada akcent. Powtórz sobie po cichu kilka razy, żeby się utrwaliło. Bardzo częstym argumentem moich uczniów było bo ja znam te słówka, ale ich nie używam, bo nie wiem jak to się wymawia. No a co stanęło Ci na przeszkodzie, żeby się tego dowiedzieć? Hm? No? No właśnie. Dlatego żadnych wymówek, od razu ucz się poprawnie, to potem nie będziesz musiał naprawiać, co żeś zbabolił. Nawet jeśli nieźle znasz angielski, to i tak warto jest odsłuchać dane słówko, bo w angielskim jest tyle niuansów, że zwyczajnie może się okazać, że akurat w tym przypadku wymawia się coś ciut inaczej.

Ja tak na przykład miałam ze słówkiem musculoskeletal i w głowie mówiłam sobie muskjuloskeletal. Czytałam o tym w setkach artykułów naukowych (pisałam o psychospołecznych uwarunkowaniach dolegliwości mięśniowo-szkieletowych) i kiedyś na konferencji usłyszałam taką wymowę. Aż w końcu nadeszła konferencja, na której to ja miałam zaprezentować wyniki swoich badań. I dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać, że coś mi nie gra i czy na pewno tak to się mówi. Przecież nie wszyscy naukowcy mówią perfekcyjnym angielskim i może wtedy ktoś powiedział źle. I guzik. Bo to przecież od muscles, więc oczywiście wymawia się maskjuloskeletal.  Dlatego kiedy poznajesz nowe słówko, pobądź z nim sobie troszkę. Wysłuchaj, przeczytaj. To zadziała też w taki sposób, że zapiszesz sobie w umyśle różne ścieżki dotarcia do tego słówka, nie tylko wzrokowe, ale też słuchowe chociażby, więc kiedy będziesz chciał je sobie odtworzyć, to będzie to znacznie prostsze, niż tylko kiedy nauczysz się, jak je zapisać.

4. Nie ucz się w oderwaniu od kontekstu. Zobacz, jak tego słówka użyć w zdaniu.

Oczywista sprawa. Jedno słówko może oznaczać wiele rzeczy i może być stosowane w jednym kontekście, ale w innym już nie. Najbardziej banalny przykład – siatkówka. W kontekście sportu – okej, ale już siatkówka oka, to nie volleyball of the eye (tylko retina). Ale nie tylko o wieloznaczność słów tu chodzi. Ważne jest też to, w jakim kontekście używasz danego słowa. Na przykład w nauce często używa się słówka istotny, ale w kontekście istotności statystycznej, a nie po prostu ważności. Dlatego w tym kontekście poprawnym jest tylko i wyłącznie słówko significant, a nigdy important. Jeśli chcesz mówić poprawnie, dobrze żebyś wiedział takie rzeczy. Skąd niby masz to wiedzieć? Ja mam na to kilka sprawdzonych metod. Po pierwsze, zawsze sprawdzam dane słówko nie tylko w słowniku polsko-angielskim, ale też w zwykłym słowniku angielsko-angielskim (znów polecam dictionary.com). Tam znajdziesz pod danym słówkiem także jego definicję słownikową, z której od razu wywnioskujesz, czy o to słówko Ci chodziło. Po drugie, wpisuję w wyszukiwarce po prostu musculoskeletal in a sentence i wyszukuję gotowych zdań z moim słówkiem. Trzecia metoda, to polecany już przeze mnie onegdaj ozdic.com czyli wyszukiwarka idiomów, połączeń wyrazowych, prepositions itp. Czyli tak naprawdę gotowe przepisy na to, jak używać danego słówka. A naj-naj-najlepszym sposobem jest zanotowanie sobie gdzieś na marginesie całego zdania, w którym znaleźliśmy to dane nowe słówko. Czy to z książki, czy z artykułu czy z filmiku (btw. zerknijcie też do wpisów o tym, jak nauczyć się oglądać filmy oraz jak czytać książki po angielsku ze zrozumieniem!) Dlatego, że od razu skojarzy nam się cały kontekst, w którym widzieliśmy to słówko i bach, nowe słówko nauczone!

No, rozpisałam się. Ale cała nauka słówek może pójść w las, jeśli będzie to robione, za przeproszeniem, na pałę i bez przemyślunku. Możesz oczywiście wziąć w grabkę słownik i losować sobie nowe słówka i się ich uczyć. Ale słowo Ci daję, napocisz się, a być może i tak nic z tego nie zostanie w głowie. I nadal będziesz miał poczucie, że nie wiesz, jak uczyć się słówek po angielsku. Dlatego właśnie jestem mocno sceptyczna wobec słówek dnia. Bo nie są to słówka, które sama napotkałam, nie potrzebowałam ich, nie znam ich w kontekście. Jestem oczywiście subskrybentką takiego word of the day na dictionary.com, ale powiem Wam super mega szczerze, że odkąd włączyłam subskrypcję w lipcu, zapamiętałam… dwa słowa. Dwa! Etymology (bo już je znałam wcześniej :P) i delectation, bo w pierwszej chwili pomyślałam, że to pewnie jest przykład false friend wcale to nie oznacza delektowania się… a właśnie tak jest! Więc w zasadzie sama dodałam sobie kontekst sytuacyjny do tego słówka i pewnie dlatego mi zostało w głowie. Wszystkie inne? Puff! Nie ma. Mimo, że są podane z przykładami i z wymową i ze wszystkim. Ale ja ich nie chciałam. Nie pojawiły się w mojej przestrzeni, bo ich potrzebowałam, tylko przylazły nieproszone. O, i taki morał z tego. Musisz potrzebować danego słówka, aby je docenić i należycie je zapamiętać. Zapisać, powiesić na ścianie i wziąć sobie do serca.

Lubisz? Udostępnij:
RSS
Facebook
Google+
https://englishake.pl/2016/11/07/no-ten-jak-to-bylo-czyli-jak-nie-uczyc-sie-slowek/
Twitter

Zainteresuje Cię także:

I blame Adele czyli 2 powody, dla których nie powinieneś uczyć się angielskiego z piosenek Rzeczywiście warto się otaczać angielskim, czytać, pisać, oglądać... Ale czy angielski z piosenek to dobry pomysł na naukę? No, tu niestety akurat zachowałabym ostrożność. Dlaczego? Poniżej, 2 wystarc...
Jak czytać książki po angielsku – 5 najważniejszych zasad Z pewnością wielokrotnie słyszeliście, że jedną z lepszych metod na naukę języka obcego, a w szczególności na wzbogacenie swojego słownictwa, jest czytanie książek w tym języku. Ja też wielokrotnie o ...
Talk to me! Czyli 4 pomysły na znalezienie partnera do rozmów po angielsku Wiadomo, że aby dobrze mówić po angielsku, trzeba... mówić po angielsku! Ha! Łatwo powiedzieć, ale nie tak łatwo zrobić. No bo do kogo mamy gadać? Do siebie samych? Do kota? Można zapisać się na konwe...
Jak zaplanować samodzielną naukę angielskiego w domu? DARMOWY E-BOOK do pobrania! I oto jest! Urodzinowa niespodzianka w postaci prześlicznego i przemądrego e-booka/plannera o tym, jak zaplanować samodzielną naukę angielskiego w domu!  W e-booku znajdziesz: ćwiczenie do s...
Po co uczyć się trudnych słówek, skoro można łatwych? + Recenzja „Fiszki Plus. Angielski dla z... Po co uczyć się trudnych słówek? Już od dawna zbierałam się do wpisu, w którym rozprawię się z powtarzanymi często przez uczących się angielskiego wymówkami (chyba tak można to nazwać): Po co mam si...