Po co uczyć się trudnych słówek, skoro można łatwych? + Recenzja „Fiszki Plus. Angielski dla zaawansowanych” od wydawnictwa Edgard

Po co uczyć się trudnych słówek?

Już od dawna zbierałam się do wpisu, w którym rozprawię się z powtarzanymi często przez uczących się angielskiego wymówkami (chyba tak można to nazwać):

Po co mam się uczyć trudnych słów, skoro można powiedzieć to prościej? Czyli po co mam znać słówko diligent, skoro znam hard-working?

Po co mam się uczyć słówek, których i tak na razie nie będę używać? Czyli po co mi wiedzieć, jak jest zestawiać ze sobą [juxtapose], nigdy nic takiego nie będę mówić.

Trochę pisałam już o tym przy okazji instrukcji Jak nie uczyć się słówek jakiś czas temu. Ale dziś jestem uzbrojona w masę przykładów, więc strzeżcie się (be wary of me!).

Zabierając się do przygotowania dla Was recenzji Fiszki Plus. Angielski dla zaawansowanych, postanowiłam je najpierw solidnie przerobić. Chciałam sprawdzić, ile czasu zajmie mi przerobienie wszystkich materiałów. Chciałam zobaczyć, czy rzeczywiście zapamiętam te słówka, sprawdzić trafność tłumaczeń, czy po prostu ocenić dobór słówek (z jednej strony ich dopasowanie do poziomu – ja testowałam fiszki C1, a z drugiej to, czy te słówka po prostu są ciekawe). Moją recenzję znajdziecie na końcu wpisu, a zacząć chciałam właśnie od kwestii nie będę się uczyć słówek, których nigdy nie użyję

Użyjecie trudnych słów szybciej, niż myślicie!

W tym samym czasie, w którym zaczęłam przerabiać fiszki, czytałam akurat książkę Jo Nesbø – Nemesis po angielsku. I zupełnie niespodziewanie Nesbø (a w zasadzie tłumacz) przyszedł mi z pomocą, jeśli chodzi o przekonanie Was, że uczenie się niespodziewanych, trudnych słówek ma sens. Bo przyda Wam się to szybciej, niż myślicie. Otóż już po przerobieniu pierwszych dwóch kategorii słówek (Wyrażenia przyimkowe oraz Ciało czyli w sumie ledwie 42 słówek) znalazłam 6 z nich na przestrzeni niecałych 100 stron książki! Strach pomyśleć, co by było, gdybym przerobiła w tamtym momencie więcej kategorii i przeczytała więcej stron książki 😉 Zobaczcie sami!

Dowody!

FISZKA:

eardrum – błona bębenkowa (dla niedowiarków, jest to słówko numer 224)

KSIĄŻKA:

Her scream pierced Harry’s eardrum (s. 443). – Jej krzyk przeszył błonę bębenkową Harry’ego.

FISZKA:

to keep at bay – trzymać z dala (słówko numer 595)

KSIĄŻKA:

These were thoughts he had managed to keep at bay, but now they crowded in on him (s. 452). – To były myśli, które dotychczas udawało mu się trzymać z dala od siebie, ale teraz kłębiły mu się w głowie.

FISZKA:

to pride oneself on – szczycić się (słówko numer 577)

KSIĄŻKA:

[…] he prided himself on copying the original Expeditor down to the last gory detail (s. 482) – Szczycił się skopiowaniem oryginalnego Ekspedytora w każdym krwawym szczególe.

FISZKA:

knuckle – knykieć (słówko numer 226)

KSIĄŻKA:

Waaler steadied himself and nodded to one of the others, who gently touched the door with two knuckles (s. 492) – Waaler uspokoił się i skinął na jednego z pozostałych, który delikatnie dotknął drzwi dwoma knykciami.

FISZKA:

temple – skroń (słówko numer 219)

KSIĄŻKA:

Raskol lowered his head and placed his palms against his temples (s. 513) – Raskol schylił głowę i położył dłonie na skroniach.

FISZKA:

larynx – krtań (słówko numer 220)

KSIĄŻKA:

He had supported himself on his elbows, leaned over her and stroked her larynx with his thumb (s. 540) – Oparł się na łokciach, pochylił się i pogładził jej krtań swoim kciukiem.

Wyjaśnienia są dwa – albo Nesbø konsultował dobór słów z twórcami fiszek (yeah, sure), albo po prostu to są rzeczywiście słówka, które pojawiają się w prawdziwym życiu (no, tutaj akurat w książkowym życiu) i które naprawdę są używane! Dlatego nigdy nie znacie dnia ani godziny, kiedy traficie na swej drodze na słówko, które zignorowaliście, myśląc, że nigdy Wam się nie przyda. Myślicie, że sama z siebie postanowiłabym nauczyć się słówka knykieć? No raczej nie bardzo. Ale nauczona doświadczeniem wiem, że KAŻDE NOWE SŁÓWKO POPRAWIA WASZE ZDOLNOŚCI JĘZYKOWE.

Każde. Kropka.

Recenzja

To teraz przejdźmy do sedna, czyli do tego, czy warto uczyć się z fiszkami od wydawnictwa Edgard. Fiszki Plus to zestaw 600 fiszek, podzielonych na kilkanaście kategorii tematycznych (m.in. czasowniki frazowe, wygląd zewnętrzny, rodzina i związki…). Dodatkowo, na niektórych fiszkach dopisano synonimy albo uwagi dotyczące konstrukcji gramatycznej zastosowanej w przykładowym zdaniu.

Jak wygląda zestaw Fiszki Plus?

Cały zestaw Fiszki Plus to:

  • 600 fiszek zapakowanych w pudełko z przegródkami UCZĘ SIĘ, POWTARZAM, UMIEM oraz dodatkowo małe puzdereczko, do którego możemy zapakować fiszki, których aktualnie się uczymy
  • kod do pobrania aplikacji (nagrania, ćwiczenia, możliwość tworzenia spersonalizowanej playlisty słówek)
  • memolista – lista wszystkich słówek wraz z tłumaczeniami
  • uloteczka z instrukcjami, jak korzystać z fiszek i wspierać swoją naukę słówek.

Dopasowanie do poziomu i dobór słówek

Nie to że się przechwalam, ale ze względu na dość zaawansowany jednak poziom znajomości angielskiego, często ciężko mi znaleźć sensowne, ciekawe i stanowiące wyzwanie materiały do poszerzania słownictwa. Nie ma nic bardziej demotywującego, niż robienie za prostych zadań, bo po prostu się wtedy nudzę (jak każdy!). Tutaj muszę przyznać, że naprawdę byłam miło zaskoczona, bo większość słówek w Fiszki Plus to ciekawe i nieoczywiste wybory. Fakt, część z nich znałam, ale większości jednak nie (to chyba źle świadczy o moim przekonaniu, że jednak jestem na poziomie C2…:P). Autorzy wybrali naprawdę ciekawe, niebanalne, ale jednocześnie nie wydziwione słówka. Wśród moich ulubieńców znaleźli się: incisor (siekacz), gluttony (obżarstwo), czy inflatable dinghy (ponton). Bardzo fajnie, że wśród słówek znalazły się także czasowniki. Wiele osób popełnia ten błąd, że zapisując słówka do nauczenia się (np. z przeczytanego tekstu) koncentruje się tylko na rzeczownikach, a często to właśnie czasowniki wskazują na pewne niuanse znaczeniowe.

Skuteczna nauka z fiszkami

Moje wątpliwości, co do nauki słówek z kupnymi fiszkami (a nie robionymi samodzielnie) zawsze dotyczyły tego, na ile skuteczna będzie nauka słówek, których nie wybrałam sobie sama. Czyli słówek, które nie przyszły do mnie same z książki, którą akurat czytam albo z filmu, który oglądam. Tutaj, autorzy do zestawu dołączyli ulotkę, w której znajdziemy pomysły na to, jak skuteczniej zapamiętywać słówka zaproponowane w fiszkach. Zwracają uwagę m.in na sposoby personalizowania sobie tych słówek – robienie map myśli do poznawanych grup słówek czy wymyślanie własnych przykładów czy historyjek. Niby oczywiste, a jednak łatwo o tym zapomnieć i pójść po najmniejszej linii oporu i tylko tłuc słówka z karteczek. To, że ktoś zrobił część roboty za Was i wybrał słówka, przetłumaczył je, opatrzył przykładami i zapisał na karteczkach nie oznacza, że Wy nie musicie się już do tego przyłożyć. Więc jeśli nastawiacie się, że jeśli kupicie fiszki, to słówka już się same nauczą, to się mylicie. Nie ma takiej metody nauki, która odwalałaby całą robotę za Was 😉

Przykładowe zdania

Przykładowe zdania wykorzystują ciekawą gramatykę. Są pomysłowe i często zabawne – moje ulubione zdanie, to to o pedikiurzystce: Jest doświadczoną pedikiurzystką, ale blizna na jej policzku odstrasza klientów😛 Fajne do mnemotechnik, w których wyolbrzymiasz sobie pewne cechy, dla ułatwienia zapamiętywania. Moje wyobrażenie tej sytuacji było tak komiczne, że poplułam fiszunie…Jednak mimo wszystko, często wymyślałam sobie swój własny przykład albo zbudować swoje własne skojarzenie (o metodzie na skojarzenia niedługo Wam opowiem coś więcej).

Metoda UCZĘ SIĘ – POWTARZAM – UMIEM

Bardzo doceniam to, że w ulotce zaproponowano też gotowy sposób na korzystanie z tych trzech kategorii oraz wskazano, jak często powtarzać słówka z każdej przegródki i kiedy słówka powinny trafić do innej kategorii. Rzeczywiście, korzystając z tego systemu (przede wszystkim z codziennego powtarzania słówek z kategorii UMIEM, na co prawdopodobnie nie wpadłabym sama) jest się w stanie w krótkim czasie opanować spore ilości materiału.

Ile trwa nauczenie się tych wszystkich słówek?

Mnie przerobienie połowy zestawu (czyli ok. 300 słówek) zajęło 3 tygodnie, przy czym nie rzuciłam całego dotychczasowego życia i nie postawiłam tylko na uczenie się słówek, tylko wciskałam to gdzieś pomiędzy codzienne zajęcia. Zazwyczaj po prostu 10 minut przed snem poświęcam na szybką powtórkę i to wystarcza. Zatem biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo, spodziewam się, że przerobienie całego zestawu zajmuje ok. 6-8 tygodni.

Podsumowanie

  • dobór słówek – niebanalne, ciekawe, stanowiące wyzwanie, ale nie za trudne
  • podział na kategorie tematyczne – mogłam zacząć od tego, co mnie w danym momencie interesowało (albo czego potrzebowałam)
  • przykładowe zdania – ciekawe i zabawne
  • liczba fiszek – na tyle duża, żeby rzeczywiście wpłynąć na poprawę słownictwa, na tyle nieduża, żeby dało się zmieścić w około miesiącu-dwóch z przerobieniem wszystkich. Jest to ważne choćby z tego względu, że specjaliści wskazują, że intensywna nauka przez kilka tygodni przynosi lepsze efekty niż taka raz w tygodniu a przez dłuższy czas.
  • materiały dodatkowe – aplikacja z nagraniami, ulotka z pomysłami na ćwiczenie słówek z wykorzystaniem fiszek, memolista do szybkich powtórek i puzdereczko do zabierania fiszek ze sobą (dyskretne i eleganckie:P)

Przyznam Wam, że nie mam porównania do fiszek innych wydawnictw, bo wcześniej do nauki niderlandzkiego też wykorzystywałam fiszki Edgarda (tyle, że na poziomie podstawowym). Dlatego ciężko mi porównać i podpowiedzieć, które wybrać. Sama idea fiszek do nauki jest fajna, wielokrotnie o tym mówiłam, połowa tego blogusia to przecież fiszki 🙂 Biorąc jeszcze pod uwagę dobre ceny, jakie proponuje Edgard (te fiszunie kosztują niecałe 35 złotych), myślę, że nie ma się co zastanawiać, tylko brać!

A jakie są Wasze doświadczenia, jeśli chodzi o naukę słówek za pomocą fiszek? Polecacie jakieś konkretne materiały? Dajcie znać w komentarzach!

P.S.

Książka Nesbo, z której zaczerpnęłam przykłady, to: J. Nesbo (2008), Nemesis, w tłum. Dona Bartletta, Vintage, London [swoją drogą, gorąco polecam!]

Lubisz? Udostępnij:
RSS
Facebook
Google+
http://englishake.pl/2017/04/27/uczyc-sie-trudnych-slowek-skoro-mozna-latwych-recenzja-fiszki-plus-angielski-dla-zaawansowanych-wydawnictwa-edgard/
Twitter

Zainteresuje Cię także:

Książki po angielsku – 4 propozycje książkowe z okazji Światowego Dnia Czytania w Wannie! A czy Wy wiecie, że dziś jest "Read In The Bathtub Day" czyli "Dzień czytania książek w wannie"? Z tej okazji (no taka okazja, że wstyd nie świętować), przygotowałam dla Was wpis z propozycjami na ksi...
15 tygodni do matury – tydzień 4: PRACA Tik tak, tik tak, do matura 2017 z angielskiego już za 11 tygodni! Masa czasu! Zdążycie! A ja mam dla Was mały helpunek w kwestii słownictwa na maturę z angielskiego. Nie, nie ma za co, tylko zdajcie ...
Jak mówią kłamcy? – gotowe materiały do samodzielnej nauki. Poziom B2 Dzisiaj mam dla Was coś super sexy! Filmik z TED-Ed o tym, jak na podstawie języka osoby, która z nami rozmawia, rozpoznać czy… nas okłamuje! Świetny materiał, bardzo fajnie zestawione prawdziwe i fał...
Makijażowe tutoriale – gotowe materiały do nauki (z filmikami!). Poziom: B2 Wielokrotnie wspominałam, że subskrybuję sto tysięcy kanałów makijażowych na YouTube. A żeby nie mieć poczucia, że marnuję czas na oglądanie głupot w internetach, oglądam głównie anglojęzyczne kanały,...
Gry językowe dla młodzieży i studentów! High 5 – akcja blogujących anglistek! Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się prowadzić zajęcia angielskiego z dzieciaczkami, to z pewnością wiesz, że kreatywność w wymyślaniu zabawnych i oryginalnych lekcji to dla takiego nauczyciela chleb po...