Wydanie maturalne English Matters – recenzja

English matters recenzja

Drodzy Maturzyści (a także przyszli maturzyści oraz wszyscy inni na poziomie B2-C1)!

Dzisiaj mam dla Was małą podpowiedź w kwestii tego, skąd wziąć materiały do nauki i wskazówki, jak się do tej matury uczyć. Przygotowałam dla Was recenzję maturalnego wydania specjalnego czasopisma English Matters wydawnictwa Colorful Media. Zapraszam do lektury!

Kilka słów o English Matters

Czasopismo English Matters to dwumiesięcznik dedykowany osobom uczącym się angielskiego. To co wyróżnia pismo, to słowniczki i nagrania mp3 do każdego tekstu oraz bieżące tematy poruszane w czytankach i słuchankach. To sprawia, że powtarzanie angielskiego jest bezbolesne i przyjemne 🙂

Wydanie maturalne to kilkadziesiąt stron w formie magazynu. Znajdziecie tu artykuły ze wskazówkami, przykładami i ćwiczeniami dotyczącymi poszczególnych części egzaminu maturalnego. Numer możecie kupić przez stronę internetową, a kosztować Was to będzie 16,90 (+ koszt wysyłki = 9,90, chyba, że zamówicie coś jeszcze, to załapiecie się na darmową wysyłkę, które jest w ofercie przy zamówieniach powyżej 65 złotych).

Recenzja – kryteria oceny

Ale przejdźmy już do rzeczy – co możecie znaleźć w tym wydaniu i czy warto brać tę pozycję pod uwagę planując powtórki materiału do matury? Z mojego punktu widzenia, dobrze byłoby przyjąć następujące kryteria oceny:

Dobór ćwiczeń

Po pierwsze, myślę, że kluczowe dla Was – czy te materiały mają realną szansę poprawić Wasz angielski albo w jakikolwiek sposób wspomóc Was w procesie przygotowywania się do matury? Czy dobór ćwiczeń, ich poziom trudności i sposób omówienia mogą rzeczywiście pomóc Wam skorygować pewne błędy i zwyczajnie czegoś się nauczyć. W tym przypadku to jest o tyle trudne, że mamy przecież perspektywę matury podstawowej i rozszerzonej, które jednak znacznie różnią się poziomem języka.  

Nauka w domu?

Po drugie, czy da się z tego korzystać samodzielnie, w domu, czy jednak musisz mieć pod ręką lektora? Jeżeli to ma być wsparcie dla Waszego przygotowania do matury, to ciężko byłoby pracować np. z ćwiczeniami bez klucza odpowiedzi. Albo z ćwiczeniami, które z zasady trzeba wykonywać z kimś, bo samemu to nie ma zupełnie sensu. Wtedy takie materiały są dobre, ale na lekcje angielskiego, a nie do kupienia sobie do pracy własnej.

Jakość treści

Po trzecie, poziom języka. Z jednej strony, pod kątem tego, do kogo dane treści są adresowane. W przypadku matury, kluczową kwestią jest to, czy to są materiały dla poziomu podstawowego, rozszerzonego, czy może dla obu? Z drugiej strony, doceniam dobrą jakość tekstów i nagrań. Nie chodzi tylko o poprawność gramatyczną, czy szerzej – językową, ale o to, czy to się dobrze czyta i czy te teksty i przykłady można brać za wzór poprawnego, ale i ładnego angielskiego.

Różnorodność i wszechstronność

Po czwarte, różnorodność i wszechstronność. Jak widzicie po Englishake’u, przygotowuję bardzo różne materiały i różne formy ćwiczenia umiejętności językowych. Fiszki, słuchanki, czytanki, ćwiczenia, wyzwania i inspiracje językowe… Tego też oczekuję od podręczników, magazynów czy wszelkich innych materiałów do nauki języka. Różnorodności! Bo ileż można klepać w kółko te same podręcznikowe ćwiczenia na gramatykę? Ja rozumiem, że to jest ważne, ale nawet te nieznośne czasy można ćwiczyć na kilka różnych sposobów [link do wpisu z czasami]. Podobnie jest z rozumieniem ze słuchu, czy mówieniem. Nauka ma być nie tylko skuteczna, ale też przyjemna. W innym razie – nie ma mocnych, nikt się do niej nie zmusi!

Ważna też jest dla mnie wszechstronność. Jeżeli dostaję do ręki materiały, które mają wesprzeć maturzystę w przygotowaniu do egzaminu, to oczekuję przygotowania do wszystkich części egzaminu. No, chyba, że od razu ograniczamy się i mówimy, że dane materiały są tylko do ćwiczenia słuchania albo czytania. Ale wtedy znów – musi to być kompleksowe podejście do tematu. Jak wiecie z pierwszego wpisu z cyklu 12 tygodni do matury z angielskiego z Englishake– niezwykle ważnym jest wszechstronne ćwiczenie przed egzaminem i nie zaniedbywanie żadnej z części i żadnej ze sprawdzanych umiejętności. Punkty za poszczególne zadania rozłożone są mniej więcej równomiernie, więc niestety – niczego nie można odpuścić.

Łatwa (i przyjemna) obsługa materiałów

Po piąte, kiedy sama uczę się języka (albo jakiejkolwiek innej umiejętności), to lubię, kiedy materiały są czytelne, proste w obsłudze i…ładne 😛 Nie lubię bylejakości i nie lubię też musieć się narobić, żeby w ogóle zacząć pracę. Na przykład, coś co doprowadza mnie do szewskiej pasji, to niedopracowane materiały audio. Często nie korzystam z komputera, a z komórki, co znacznie utrudnia zadanie.

Jeżeli najpierw muszę zainstalować pierdyliard aplikacji, zarejestrować się, zalogować, pobrać audio i dopiero wtedy ewentualnie móc zacząć słuchać, to już jestem wściekła. Nie lubię też, kiedy muszę się naszukać i nakombinować, żeby wykonać jakieś ćwiczenie, np. kiedy układ graficzny jest nieczytelny, albo odpowiedzi są gdzieś tak ukryte, że trzeba niemalże spojrzeć pod światło i wymówić magiczne zaklęcie, żeby się do nich dostać. I last but not least, doceniam ładne grafiki, ładny układ treści, fajnie, kiedy aż chce się wziąć długopis i rozwiązywać zadania (macie tak czasem, czy już coś ze mną nie tak…?)

Zobaczcie, jak z moimi zachciankami poradził sobie maturalny numer English Matters!

English Matters recenzja

Co znajdziecie w specjalnym wydaniu maturalnym English Matters?

Całe pismo ma formę magazynu, czyli macie tu artykuły (wszystkie po angielsku) na różne okołomaturalne tematy. Magazyn podzielony jest zresztą na sekcje, które odpowiadają większości części egzaminu, czyli mamy speaking (o maturze ustnej), writing (formy wypracowań), listening (rozumienie ze słuchu) i grammar (gramatyka, czy też stosowanie środków językowych). Napisałam większości, bo jak widzicie, nie ma wprost części poświęconej rozumieniu tekstu czytanego. Ale to się robi w zasadzie samo, bo cały magazyn jest po angielsku, to raz. A dwa, że w artykułach kulturowych i tych z ciekawostkami (czyli pod wiedzę o krajach anglojęzycznych) też pojawiają się ćwiczenia na rozumienie tekstu. Więc wszystko jest!

Jeżeli chodzi o rodzaj tekstów, to niektóre są czysto informacyjne (np.opisujące egzamin), a niektóre, to typowe zadania maturalne (np. artykuł wraz z ćwiczeniem na rozumienie tekstu czytanego). Do każdego tekstu dołączone są listy z wybranymi słówkami z tekstu. To bardzo ułatwia pracę i płynne czytanie, bo gdy natraficie na nieznane Wam słówko, to w zasadzie nawet nie przerywając czytania możecie szybko zerknąć pod tekst, odnaleźć gadzinę w słowniczku i już czytacie dalej. Świetny pomysł, bardzo to jest wygodne.

Tak jak mówiłam przy okazji kryteriów – zwracam uwagę na jakość przykładów i tekstów. Na co dzień bardzo dużo czytam po angielsku – zarówno zawodowo (academic English), ale też prywatnie (moje ukochane kryminały). Co gorsza, przywiązuję ogromną wagę do doboru słów, sposobu formułowania myśli… słowem, do przyjemności z czytania. I muszę przyznać, że teksty w tym maturalnym wydaniu są naprawdę dobre. Świetnie się je czyta, przemycono dużo ciekawych słów i zwrotów, które nadają się do wykorzystania na egzaminie. Zresztą, bardzo dużo jest też słówek o samym egzaminie – jak powiedzieć po angielsku matura podstawowa, a jak rozszerzona, jak jest arkusz po angielsku, jak jest egzamin próbny i tym podobne. Tego rodzaju słówka mogą być niezwykle cenne w trakcie matury ustnej, gdzie być może będziecie się w jakiś sposób odnosić do tego doświadczenia, jakim jest zdawanie egzaminu maturalnego. Dobrze byłoby wtedy wiedzieć, jak jest… matura po angielsku;)

Podobnie jest w przypadku nagrań – są bardzo dobrej jakości, teksty czytane są w odpowiednim tempie, z ładną intonacją, poprawnym angielskim… zapowiada się naprawdę dobrze, ale zajrzyjmy głębiej i przyjrzyjmy się opracowaniom do poszczególnych części egzaminu.

Dodatkowo, ze względu na to, że treści są podane w formie magazynu, jest tu masa zdjęć, dużo się dzieje na każdej stronie, jest to ładne i estetyczne, a to wszystko zachęca do pracy.

Opracowania do poszczególnych części egzaminu

I tu czekała na mnie kolejna miła niespodzianka – mianowicie wyczerpujące opisy każdej części matury. A to jest meeeega ważne. Wiedza o tym, jak wyglądają poszczególne części egzaminu, jakiego rodzaju zadań możecie się spodziewać, ale też wskazówki, na co zwracają uwagę egzaminatorzy są pomocne z wielu względów. Po pierwsze, nie marnujecie czasu już na maturze na zapoznawanie się z arkuszem i w ogóle formułą egzaminu. Po drugie, łatwiej jest opanować stres, kiedy wiecie, czego się spodziewać. Zawsze najbardziej boimy się nieznanego! A po trzecie, możecie z wyprzedzeniem zaplanować, jak i czego powinniście się uczyć przed maturą. Tak, aby wypaść dobrze, biorąc pod uwagę to, czego będzie się od Was wymagać.

Ustny

W tej części znajdziecie przede wszystkim motywujący (i pokrzepiający!) tekst o tym, jak ogólnie podejść do egzaminów ustnych po angielsku (Survival Phrases – how to Survive Your Oral Matura Exam). Znalazły się tu zatem, tak ważne z mojego punktu widzenia, elementy radzenia sobie z przedegzaminacyjnym stresem, za co wielki plus. Pozostałe materiały w tej sekcji, to nie tylko sporo przydatnych zwrotów i słówek, które możecie wykorzystać na ustnym. Znajdziecie tu też kilka zestawów z matury ustnej wraz z pełnymi przykładowymi odpowiedziami. Mając takie materiały, możecie bez problemu ćwiczyć przygotowanie się do matury ustnej sami. Wystarczy wymyślić podobne pytania z różnych zakresów tematycznych (albo na początek skorzystać z tych podanych w piśmie) i przygotować sobie podobne wypowiedzi na podstawie podanych przykładów. Strasznie mi się to podoba, bo pozwala na samodzielne przygotowanie się także do ustnego, czyli do części z pozoru możliwej tylko do przećwiczenia z kimś.

Pisanie

W tej sekcji czekają na Was kolejne cztery artykuły, w których zawarto wyczerpujące omówienie i przykładowe odpowiedzi wraz ze wskazówkami i strategiami dotyczącymi pisania. Co ważne, najpierw bardzo szczegółowo omówione zostały pisaniny z matury podstawowej (listy, wpisy blogowe, wpisy na forum), a potem także z matury rozszerzonej (rozprawka, artykuł i opowiadanie). Zarówno przykładowe wypracowania jak i wskazówki dotyczące ich pisania są dobrze dopasowane do poziomu egzaminu, o którym mowa. W przypadku podstawy, znalazły się tu znacznie prostsze zwroty i dokładne wyjaśnienia, jak spełnić wymagania zadania. W przypadku wypracowań z zakresu rozszerzonego, skupiono się bardziej na smaczkach – np. znaczeniu stosowania synonimów dla wzmocnienia precyzji komunikatu albo o zasadach konstruowania dobrych tytułów dla artykułów. Mniam.

W przypadku sekcji poświęconej pisaniu atutem magazynu jest też to, że znów pojawia się ta różnorodność. Są opisy wymagań do poszczególnych rodzajów tekstów, są teksty do przeczytania na ten temat, są przykładowe wypowiedzi pisemne, jest ćwiczenie, w którym sami wskazujecie błędy, jest też kilka list z przydatnymi zwrotami… Jest z czego wybierać i można przećwiczyć pisanie na różne sposoby.

Słuchanie

I to jest chyba najmocniejszy punkt tego wydania. Wiem, że dla wielu z Was ćwiczenie rozumienia ze słuchu jest najgorszą zmorą i trudno jest Wam to wyćwiczyć. A tutaj możecie to zrobić na 2 sposoby. Po pierwsze, możecie oczywiście ćwiczyć słuchanie właśnie dzięki ćwiczeniom zawartym w tej sekcji. Czyli typowe zadania na rozumienie ze słuchu – słuchacie i odpowiadacie na pytania. Po drugie, oprócz ćwiczeń typowo na rozumienie ze słuchu, do każdego tekstu (nie tylko z tej sekcji, ale w ogóle, do wszystkich artykułów) jest też dostępne nagranie mp3. Możecie zatem jednocześnie czytać i słuchać! I to jest kwestia nie do przecenienia. Nieczęsto można znaleźć takie materiały, w których macie możliwość jednocześnie mieć przed oczami zapis tekstu i móc go wysłuchać przeczytanego przez lektora. A to jest świetna metoda na ćwiczenie wymowy, intonacji, ale też na rozwijanie umiejętności rozumienia ze słuchu, rzecz jasna.

Myślę, że z powodzeniem można dzięki takiemu rozwiązaniu ćwiczyć na wiele różnych sposobów:

odsłuchiwać i powtarzać za lektorem;

odsłuchać raz, a potem własnymi słowami streścić wypowiedź lektora;

– próbować robić zapis ze słuchu (transkrypcję), a potem na przykład jeszcze to sobie tłumaczyć na polski;

nagrać samego siebie czytającego ten tekst i szlifować wymowę tak, aby kolejne wersje nagrania coraz bardziej przypominały wzorcowe (np. poprzez taki mały research i przyjrzenie się, w których momentach i dlaczego nie brzmisz tak, jak lektor – czy chodzi o łączenie słów, o przerwy na oddech, o intonację, o wymowę pojedynczych słów… sounds like fun!);

czytać jednocześnie z lektorem (np. dla wyćwiczenia tempa i melodii wypowiedzi)…

I to wszystko dzięki temu, że macie do dyspozycji jednocześnie nagranie i zapis wypowiedzi! Tyle możliwości, że naprawdę można by spędzić dobrych kilka dni albo nawet tygodni pracując tylko z samymi nagraniami i tekstami. Bardzo mi się to podoba!

I na koniec wisienka na torcie. Nagrania możecie pobrać ze strony English Matters za pomocą kodów podanych w czasopiśmie, co jest… dziecinnie proste! Nic nie wkurza mnie bardziej, niż walka z technologią i zawracanie gitary, żeby odsłuchać krótki fragment nagrania. A tutaj jest tak: wchodzicie na stronę główną English Matters, wpisujecie kod z czasopisma (do konkretnego nagrania) i… już! Działa równie bezproblemowo na komputerze, jak i na komórce – bez logowania i tym podobnych pierdół. 

English Matters recenzja

Gramatyka

Akurat samej gramatyce poświęcono tu niewiele miejsca. Nie znajdziecie tutaj żadnych obszernych omówień dla poszczególnych czasów, zdań warunkowych czy jakichkolwiek innych konstrukcji gramatycznych. Z jednej strony, oczywiście szkoda. Ale z drugiej, w piśmie rzeczywiście skupiono się na tym, co pojawia się na egzaminie. Czyli macie zadania sprawdzające znajomość środków językowych (jak parafrazy czy słowotwórstwo), a nie sprawdzanie gramatyki wprost, tak jak w podręcznikach. Zresztą, co też mi się podoba, to podejście do tej kwestii. Na przykład, w przypadku ćwiczenia na transformacje podano polskie tłumaczenia zdań. A to znacznie ułatwia przećwiczenie tego elementu egzaminu i załapania, o jakie konstrukcje gramatyczne chodzi. Docenią to szczególnie ci mniej zaawansowani językowo i mniej biegli w rozwiązywaniu tego typu zadań.

Inną rzeczą, która z pewnością Wam się przyda, to wskazówki dotyczące tego, które konstrukcje gramatyczne pojawiają się na egzaminie najczęściej (a zatem, które MUSICIE powtórzyć przed maturą). Zatem w kwestii gramatyki, trzeba by potraktować ten magazyn jedynie jako drogowskaz, który pokazuje Wam, czego konkretnie się uczyć przed maturą. A wiecie doskonale, że dobry plan działań, to 80% całej roboty. Uczenie się WSZYSTKIEGO i  na chybił trafił, albo co gorsza – jeszcze na ostatnią chwilę, to jest recepta na katastrofę.

Czytanie

Tak, jak pisałam już we wstępie, ćwiczenie rozumienia tekstu czytanego odbywa się w zasadzie przez cały czas pracy z magazynem. Wszystkie artykuły są po angielsku, więc…nie macie wyjścia. A nie ma nic lepszego, niż ćwiczenie języka w naturalny sposób. Podoba mi się jeszcze to, że te artykuły, to nie tylko właśnie typowe czytanki pod egzamin. Bardzo wspierające naukę jest to, że znajdziecie tu też wskazówki, jak podejść do danego typu ćwiczenia, albo na co zwracają uwagę egzaminatorzy. Są też wstawki kulturowe z krajów anglojęzycznych, np. ciekawy quiz kulturowy o Wielkiej Brytanii (The UK in Questions and Answers). Quiz jest w formie ciekawostek, więc nie trzeba się dużo naczytać, aby poznać parę przydatnych faktów, które wesprą Was w kwestii pracy nad elementami wiedzy o krajach anglojęzycznych. Może się to przydać nie tylko na egzaminie ustnym, ale też podczas pisania maturalnego wypracowania!

Co jeszcze?

Na stronie English Matters znajdziecie także dodatkowe materiały do nauki. Czeka tam na Was pełna lista słówek z całego wydania do pobrania w pdf oraz arkusz pracy z dodatkowymi ćwiczeniami do wydruku.

Podsumowując…

Przyznam Wam szczerze, że absolutnie nie spodziewałam się tak dużo, po tak małej objętościowo książeczce. Naprawdę, nie liczyłam na aż takie bogactwo treści, nowych słówek, ćwiczeń, przykładów, ale przede wszystkim – inspiracji do nauki. Bo z tego pisma naprawdę można wiele wycisnąć. Gdyby wziąć się za to porządnie i nie tylko zrobić wszystkie ćwiczenia, ale przerobić wszystkie wypracowania, przykłady na maturę ustną, powtórzyć wspomnianą gramatykę, odsłuchać wszystkie nagrania, sprawdzić wszystkie słówka z tekstów… to jest zabawy (tfu! pracy!) na dobrych kilka tygodni.

Są tu podpowiedzi, które konkretnie zagadnienia gramatyczne mogą Wam się przydać przy poszczególnych częściach egzaminu, a więc na co zwrócić szczególną uwagę, gdy będziecie się uczyć. Są wskazówki, jak się przygotować przed egzaminem oraz jak się zabrać za poszczególne zadania już w trakcie matury. Są szczegółowe informacje dotyczące przebiegu egzaminu. Zatem jest tu najważniejsza dla mnie rzecz: dostajecie naprawdę solidne know how dotyczące tego, jak się do tej matury przygotować. Autorzy przede wszystkim stawiają na to, żeby pokazać Wam strategie przygotowywania się i rozwiązywania poszczególnych zadań oraz inspiracje, jak to ćwiczyć. Wszystko po to, abyście sami mieli wystarczająco dużo zasobów, żeby wiedzieć co robić i czego szukać.

Dlatego, zdecydowanie uważam, że warto wyposażyć się w to specjalne, maturalne wydanie English Matters. Inwestycja niewielka, a z pewnością może Wam pomóc w lepszym przygotowaniu się do egzaminu!

A jeśli chcecie jeszcze więcej, to koniecznie śledźcie cykl 12 tygodni do matury z angielskiego z Englishake! W ramach cyklu, przez 12 tygodni, co poniedziałek, dostajecie kompleksowe przewodniki po poszczególnych częściach egzaminu maturalnego. Przybliżam Wam formułę egzaminu, wymagania, zakres gramatyki i słownictwa oraz podpowiadam, czego (i jak!) się uczyć przed egzaminem oraz jaką strategię przyjąć już w dniu matury. Wszystko po to, abyście zdali maturę z angielskiego perfekcyjnie i w miarę bezstresowo! 🙂

Aby nie przegapić żadnego z wpisów, zapiszcie się do wydarzenia na Facebooku

Lubisz? Udostępnij:
RSS
Facebook
Google+
http://englishake.pl/2018/02/22/english-matters-recenzja/
Twitter